Tuesday, 8 April 2014

Przenosiny na brudnopispirata.pl

Nie wypada pisać o ochronie prywatności i bloga trzymać na sewerze Googla - dlatego przenoszę się na: http://www.brudnopispirata.pl/. Octawave jest polską firmą i, chociaż w praktyce może być z tym różnie, to przynajmniej formalnie obowiązują ją europejskie, o wiele bardziej wymagające, przepisy dotyczące ochrony prywatności.

Saturday, 15 February 2014

Wybierz pirata na kandydata




Gdy się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Jeśli już wstąpiłem do Partii Piratów, to trzeba było przyjąć nominację na wiceprezesa i działać. Teraz przyszedł czas wyborów, a partię zakłada się właśnie po to, by w nich startować.  Są one szansą na więcej niż osobisty sukces. Pozwalają przedstawić nasze idee w mediach głównego nurtu oraz przyciągnąć do partii nowych ludzi. Dlatego jestem kandydatem na kandydata. Teraz to od Was zależy, czy zostanę kandydatem nieformalnej koalicji Piratów, Demokracji Bezpośredniej i Libertarian w wyborach do europarlamentu.

Hakowanie fejsa

Obawiam się, że wybrana przez Demokrację Bezpośrednią formuła głosowania spowoduje, że decydująca batalia będzie się toczyć na Facebooku. Namawianie fejsowych znajomych na dodawanie ich znajomych do wydarzeń i dzielenie się newsami, to idealna 'maszynka do zdobywania głosów'. Jeśli to ma być przyszłość polityki, to jest to przyszłość niepokojąca. Facebook to nie tylko 'obcy kapitał' - to korporacja, która fizycznie mieści się poza granicami Polski i nie podlega prawu naszego państwa. Nie mamy żadnego wpływu na to, czy konto jakiegoś kandydata nie zostanie zablokowane, czy jego 'sieć społeczna' nie będzie przeanalizowana i wykorzystana przeciwko niemu i jego zwolennikom. Nie mamy nawet wpływu na to czy 'lajki' dla jednego kandydata nie będą bardziej widoczne niż dla jego konkurenta - jest to kontrolowane przez algorytm, którego nie znamy. Ale jako polityk nie mogę się za to obrazić na Facebook. Skoro takie reguły zostały wybrane i nie mam na nie wpływu, to muszę się dostosować do sytuacji i wykorzystać te szanse, które mam, po to, aby w przyszłości móc zmienić reguły. Krótko mówiąc zamierzam ten system zhakować. Dlatego na fejsie założyłem wydarzenie Wybierz pirata na kandydata i wszystkich, którzy mają tam konta, proszę o zapisywanie się na nie i zapraszanie znajomych.

Tych, którzy nie mają kont na Facebooku namawiam do przesyłania znajomym linka do niniejszej blogonotki.

Piracki program

Na niedawnym walnym zgromadzeniu członków Polskiej Partii Piratów jako podstawę naszego programu przyjęliśmy deklarację Pirackiej Partii Europy. Na razie dostępne jest tylko nieoficjalne tłumaczenie, ale na pewno już niedługo zarząd podejmie odpowiednią uchwałę. Deklaracja ta nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem, opiera się na trzech kwestiach, które zawsze stanowiły podstawę ideologii ruchu pirackiego: reforma prawa autorskiego i patentowego, ochrona prywatności obywateli i zarazem zwiększanie 'przejrzystości' państwa. W porównaniu z innymi państwami Polska ma całkiem niezłe prawo autorskie, dozwolone użytkowanie jest u nas bardzo szeroko zdefiniowane i możemy 'ściągać z internetu' filmy, muzykę czy książki bez żadnych konsekwencji prawnych. Jednak w innych krajach Unii Europejskiej przepisy są bardziej restrykcyjne i proponowana harmonizacja prawa między państwami unii prawdopodobnie zaostrzy obecne regulacje. Dlatego jest to ważna sprawa także w Polsce.
Na pewno będziemy ten program rozbudowywać. Program Polskiej Partii Piratów będzie moim programem, który będę realizował, gdy zostanę posłem do Parlamentu Europejskiego.

Dlaczego ja?

Jestem człowiekiem kompromisu, nie jestem dogmatykim i potrafię słuchać. Uważam, że są to cechy pozwalające mi być skutecznym politykiem. W praktyce dowiodłem tego w czerwcu zeszłego roku, łącząc we wspólnej akcji tak różne ideowo organizacje, jak obecna koalicja, Zieloni i mPolska. Tych którzy uważają, że tę drugą stronę należy wystrzelać, a nie z nią rozmawiać, proszę, aby na mnie nie głosowali.

Aby mnie poprzeć w tych prawyborach, należy w dniach 17-21.02. na stronie głosowania w okręgu Warszawskim http://wybory.db.org.pl/prawybory/4/glosuj/k52 przeciągnąć moją wyzytówkę na pierwsze miejsce. Każdy może głosować w tym okręgu, niezależnie od miejsca zamieszkania. Nie trzeba się wcześniej rejestrować. W trakcie głosowania, w celu weryfikacji głosu, trzeba jedynie podać swój adres email albo konto na Facebooku czy na Google Plus.

Zapraszam do głosowania i wsparcia mojej kandydatury!

Wednesday, 17 July 2013

Emerytury - "system kanadyjski" - czyli wszystkim po równo.

Solidarna Polska ostatnio zaproponowała, wprowadzenie 'systemu kanadyjskiego' emerytur jako opcji do wyboru dla obywateli. W stystemie tym za pewną stałą składkę państwo gwarantuje wszystkim taką samą emeryturę.

Przyznam się, że mi się ten pomysł bardzo podoba, i to nie jako 'opcjonalny'. Nawet jeśli wyliczenia SolidarnejPolski co do wysokości stawek i emerytur są złe - to zasada jest bardzo dobra - politycy zawsze obiecują więcej niż jest możliwe dotrzymać więc do tych konkretnych liczb to nie ma co się przywiązywać. Państwo powinno zapewniać świadczenia uniwersalne, takie same dla wszystkich - tam gdzie trzeba zróżnicowania - tam wolny rynek działa zupełnie dobrze i nie potrzebuje wcale wsparcia państwa. Argument racjonalny za państwowymi emeryturami jest taki, że jeśli ludzi nie zmusi się do odkładania na starość to oni tego nie zrobią wcale, a w efekcie państwo i tak nimi będzie musiało się zająć ze względów humanitarnych. Ale w takim razie państwo wcale nie musi płacić nic ponad te najniższe emerytury. Argument solidarnościowo-humanitarny też tak naprawdę lepiej jest zaspokajany przez rozwiązanie w którym każdy od państwa dostanie taką samą emeryturę. Natomiast dla tych którzy chcą mieć więcej pieniędzy na starość zawsze zostanie wolno rynkowe rozwiązanie - czyli inwestowanie.

Obecnie państwo zabiera nam pieniądze i mówi, że z tego będą nasze emerytury. Część pieniędzy idzie do ZUSu - który musi utrzymywać tą całą buchalterię kto ile wpłacił - a ostatecznie i tak za dużo z tych pieniędzy nie będzie bo państwo je przeje. Druga część idzie do OFE - tą część co prawda państwo nam zabiera - ale później wspaniałomyślnie pozwala wybrać fundusz emerytalny któremu je przekaże. To trochę podobne do wyborów w PRLu - wybierać można ale wszystkich kadnydatów i tak musiała wcześniej zaakceptować partia.

Jak już państwo nam zabiera - to niech nie zabiera więcej niż jest potrzebne na spełnienie humanitarnych i solidarnościowych postulatów, a z drugiej strony te postulaty chyba najepiej spełnione są przez system w którym każdy dostaje taki sam przydział. Taka prosta zasada podziału środków pozwoli też na znaczną redukcję środków które państwo przeznacza na samo utrzymanie systemu emerytalnego - to byłby czysty zysk.

Sunday, 23 June 2013

Lód nad głową

Skończyłem właśnie "Lód nad głową" Piotra Głuchowskiego - bardzo wciągający - ale przede wszystkim bardzo na czasie. Pokazuje jaką totalną przewagę mają nad nami służby śledzące nas przez nasze komórki i inne urządzenia, obojętnie czy nasze czy obce. Szpiegowanie za komuny mymagało naprawdę dużych nakładów - dzisiaj już nikt nie musi chodzić za 'figurantem' - wystarczy jego własna komórka. Mam tylko nadzieję, że po rewelacjach Snowdena, w następnych wydaniach skrzynką szpiegowską rosyjsko-arabskiej grupy nie będzie już konto na gmailu.

Monday, 4 March 2013

Mata Hari albo ustawa o dostępie do informacji publicznej

Prasa dzisiaj mnie zaskoczyła. Podobno działaczka PiSu, zwana Matą Hari Kaczyńskiego (sic), podstępnie wydobyła z biura Solidarnej Polski jakieś dokumenty. W tle jest zasugerowany wątek, tak zwany damsko-męski, więc media dzisiaj szaleją (przed chwilą słyszałem relację w TVN). Ale przecież partie polityczne w Polsce nie są jakimiś tajnymi spiskami i podlegają pod ustawę o dostępie do informacji publicznej (rozdział 1 Art. 4 punkt 2) - więc wystarczy chyba napisać wniosek, a partia ma obowiązek udostępnić wszelkie takie informacje. Przynajmniej tak by się wydawało laikowi jak ja - zobaczymy co na to powiedzą prawnicy Solidarnej Polski - bo dzisiaj wysłałem do biura zarządu partii taki właśnie wniosek.

W Polskiej Partii Piratów temat transparentności partii też jest szeroko omawiany - więc dobrze będzie się dowiedzieć co na ten temat uważają inni. Jeśli Solidarna Polska chciałaby pognębić PiS to powinna chyba rozpatrzyć mój wniosek pozytywnie, mogliby wtedy oświadczyć "Przyłapaliśmy Was na wykradaniu, a przecież wystarczyło poprosić" :)

Aktualizacja: Na konferencji prasowej zwołanej przez SP pod tytułem 'Inwigilacja Prawicy' marszałek Dorn oświadcza, że sprawa jest poważna. Mi wydaje się raczej dość groteskowa.

Aktualizacja: Właśnie dostałem odpowiedź odmowną - według Solidarnej Polski "badania, sondaże oraz strategie Solidarnej Polski w myśl art. 1 ust. 1 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, nie są informacjami o sprawach publicznych i nie podlegają udostępnieniu".

Friday, 15 February 2013

Wniosek o udostępnienie informacji publicznej na temat rejestracji Polskiej Partii Piratów

Do Tymczasowego Zarządu Polskiej Partii Piratów,

Na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z dnia 8 października 2001 r. - rozdział 1 Art. 4 punkt 2 wymienia wśród podmiotów zobowiązanych do udostępniania informacji publicznej również partie polityczne) wnoszę o udostępnienie mi całej korespondencji sądu dotyczącej zarejestrowania Polskiej Partii Piratów oraz informację o tym kiedy Tymczasowy Zarząd otrzymał te pisma.

W odpowiedzi na mój wniosek proszę przesłanie mi skanów odpowiednich dokumentów (z wymaganą anonimizacją), albo umieszenie ich na ogólnie dostępnych stronach internetowych Polskiej Partii Piratów.

Aktualizacja: Odpowiedź tymczasowego zarządu Polskiej Partii Piratów jest w archiwum naszej listy dyskusyjnej.

Thursday, 20 December 2012

Lego i Piraci

W trakcie kampanii wyborczej do parlamentu w Czechach firma Lego zażądała od Czeskiej Partii Piratów (PP-CZ) zaprzestanie rozpowszechniania jednego z ich spotów wyborczych.  PP-CZ zastosowała się do tego żądania ale jednocześnie je zaskarżyła do sądu w Pradze.  W międzyczasie film oczywiście można obejrzeć na youtubie.  Ciekawy przykład tego jak prawa autorskie i znaki towarowe mogą być użyte do cenzurowania ściśle politycznych wypowiedzi, w tym wypadku dotyczącej walki z korupcją.  Jesteśmy otoczeni rzeczami wytworzonymi przez kogoś - jeśli by każdy wytwórca miał prawo zakazać użycia swoich wyrobów w kontekscie politycznym to przecież nic by się nie dało nakręcić.

Słyszałem, że, trochę na zasadzie efektu Streisand, modne stało się fotografowanie piratów na tle figurek Lego.

Monday, 10 December 2012

Jednolity patent

Rok temu ACTA i Jednolity Patent wymieniane były razem jako dwa sukcesy polskiej prezydencji. Co się dalej działo z ACTA już wiemy, za parę dni z kolei polski rząd planuje podpisanie Jednolitego Patentu.  Protestują te same organizacje - jednak co ciekawe również parlamentarna Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii jednogłośnie sformułowała następujący wniosek:
bardziej korzystnym rozwiązaniem dla Polski, niezależnie od perspektywy czasowej ani od scenariusza rozwoju innowacyjności polskich przedsiębiorstw, będzie brak wdrożenia w Polsce patentu jednolitego oraz brak przystąpienia do umowy o JSP
Opracowanie firmy Deloitte, które miało prawdopodobnie największy wpływ na decyzję komisji, szacuje koszt netto przystąpienia do Jednolitego Patentu na ok. 50mld złotych w ciągu 20 lat. Jest ono niewątpliwie bardzo szczegółowe - jednak naszym zdaniem nawet to opracowanie pomija najważniejszy argument przeciwko patentom wogóle, a w przeciwko patentom na oprogramowanie w szczególności - jakim jest problem ze skalowalnością.  Jak napisał kiedyś sam Bill Gates:
Jeśli ludzie rozumieliby jak patenty będą przyznawane, wtedy kiedy większość dzisiejszych idei zostało wymyślonych, i złożyliby wtedy wnioski patentowe, nasz przemysł teraz stanąłby w miejscu (tłum. własne). 
opensourceway CC BY SA

W 2005 roku Parlament Europejski jednoznacznie opowiedział sie przeciwko patentom na oprogramowanie, jednak Europejski Urząd Patentowy, który dla zmyłki nie jest organem Uni Europejskiej, takie patenty masowo przyznaje. Jednolity Patent, w formie aktualnie dyskutowanej, usankcjonuje tą praktykę i na dokładkę doda nam jeszcze patenty na organizmy żywe.

Argumenty przeciwko przystępowaniu do JP pojawiają się ze wszystkich stron, wygląda jednak, że polski rząd nie chce ich zauważać. Pewnie boi się o to jakby to wyglądało gdyby nie podpisał porozumienia które sam wynegocjował w ramach swojej prezydencji w imieniu innych państw członkowskich. Znowu zdrowy rozsądek i polska gospodarcza racja stanu polegną w zderzeniu z potrzebą zachowania twarzy przez polityków.


Uaktualnienie: Apel Partii Piratów do internautów - jutro jest głosowanie w Parlamencie Europejskim - można dzisiaj jeszcze przekonać naszych europosłów, żeby przegłosowali poprawki blokujące między innymi patenty na oprogramowanie.



Wednesday, 5 December 2012

Tłumacz Palikota przeinacza słowa zaproszonych piratów


Na spotkaniu dzień wcześniej ostrzegaliśmy naszych zagranicznych kolegów - ale cóż nie posłuchali. A Palikot w swojej prześmiewczej formie - zaprasza piratów na spotkanie - a na wspólnej konferencji prasowej mówi nie tylko o własności intelektualnej, które to określenie u każdego pirata wywołuje wysypkę, ale ciągnie dalej:
Wszystkie inne formy własności, wszystko co jest jakimś copyrightem
Do tego podstawia tłumacza który przez całą konferencję uparcie ciągnie tą konfuzję tłumacząc 'copyright' na 'prawo własności':
They will touch copyright.
przetłumaczone na:
Będą one dotyczyły praw własności.
(około 7:26)
In the same way as the free flow of information is stopped by copyright laws at the moment.
przetłumaczone na:
I mamy świadomość tego, że swobodny przepływ informacji w internecie jest powstrzymywany przez copyright, przez prawa własności.
(10:37)
And in the same way a free flow of ideas is blocked by copyright legislation at the moment.
przetłumaczone na:
I te copyrighty, prawa własności również stoją na przeszkodzie swobodnemu przepływu idei, patentów.
(10:55)

Rozróżnienie copyright i prawa własności to podstawowa sprawa dla piratów, to jest to od czego się ten cały ruch zaczął. Artykuł europosła piratów formułuje to bezpośrednio: Copyright Is Not Property. Ja osobiście uważam, że walka o precyzyjniejsze myślenie jest chyba największą wartością jaką piraci wprowadzają do polityki. Copyright jest czasowym monopolem na kopiowanie, w polskim prawie odpowiednikiem są autorskie prawa majątkowe, które po uwzględnieniu dozwolonego użytku również ograniczają właśnie rozpowszechnianie utworów.  Prawo własności dotyczy rzeczy fizycznych, które istnieją tylko w jednej kopii, w jednym określonym miejscu na świecie.  Informacja nie jest rzeczą - jest bytem abstrakcyjnym, a po skopiowaniu jej pierwotny egzemplaż nie znika - tak samo jak odpalenie świeczki od drugiej świeczki nie pozbawia jej właściciela światła.

The Dusty Wyndow Blog (Natheer Halawani) / CC BY-NC-SA 3.0
  Czyżby to jakaś nowa prowokacja Palikota?

Tuesday, 27 November 2012

CopyCamp

Wczoraj wziąłem udział w konferencji CopyCamp, przedstawiłem tam mój samozwańczy Manifest Polskiej Partii Piratów. Będę nad nim jeszcze pracował - na razie to może być tylko zalążek prawdziwego manifestu. Pewnie niedługo będzie zapis wideo - chociaż nie jestem zadowolony z mojego występu - więc nie polecam. Poniżej parę luźnych notek z konferencji.

Nasz argument o zagrożeniu totalitarnością inwigilacji jakiej wymagałoby konsekwentne egzekwowanie monopolu kopiowania jest chyba najbardziej konkretny - ale nie wiem czy najważniejszy. Przez całą konferencję przewijała się kilka innych myśli, których ciągle nie mogę dobrze sformułować, a które są może nawet bardziej pierwotne. O tym, że dzieła często stają się częścią tego jak definiujemy swoją tożsamość, że nasze myśli zrozumiałe stają się tylko w kontekście pewnych dzieł i że jakoś pieniądze nie pasują do tego obrazu, że nie pasuje nam żeby autor mógł zdalnie zawiadywać częścią nas samych - to jakby za duża władza, nawet jeśli mielibyśmy ją dobrowolnie autorom oddawać. O tym, że wszystko jest remiksem, że nasze myśli nigdy nie są całkowicie oryginalne i że telekomunikacja nie różnie się aż tak bardzo od komunikacji, wartość jakiegoś połączenia nie da się ocenić w oderwaniu od całej reszty, a copyright jest jak zagradzanie publicznych dróg i wyznaczanie 'rynkowej ceny' za przejazd. Bramki myta można tolerować w przypadku autostrad - ale mogą być raczej wyjątkiem niż regułą - zbyt gęsto ustawione stałyby się nie do przyjęcia.

Sunday, 4 November 2012

"Kopiowanie jest legalne" - szkolenie z prawa autorskiego

Wczoraj w siedzibie Fundacji Nowoczesna Polska Jarek Lipszyc zrobił szkolenie z prawa autorskiego. Szkolenie było naprawdę rewelacyjne - nie spodziewałem się, że te bite 4 godziny wykładu przelecą tak szybko. Prawdę mówiąc to wogóle myślałem, że skoro już trochę tej wiedzy na temat prawa autorskiego mam - to raczej się wynudzę - ale nauczyłem się całkiem sporo i do tego wykład był naprawdę ciekawie i dynamicznie poprowadzony.

A teraz gwóźdź programu - Jarek zaoferował się na powtarzanie tego szkolenia - pozostaje tylko sprawa organizacji i nagłośnienia w mediach.

Friday, 2 November 2012

Głuchy telefon mediów (gościnnie Błażej Kaczorowski)


Jak polskie media elektroniczne opisują ważne raporty o społeczeństwie cyfrowym

Coraz więcej Polaków korzysta z Internetu, coraz więcej z nas nabiera kompetencji cyfrowych. Ważne jest monitorowanie tego zjawiska, by móc określić potrzeby Polaków i dostosować poziom edukacji cyfrowej dla poszczególnych grup wiekowych (dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych), a także rozpoznać miejsce Polaków na cyfrowej mapie Europy. W październiku agencja On Board Public Relations opublikowała raport: "Świadomość Polaków w rzeczywistości cyfrowej - szanse i bariery", który później został szeroko skomentowany w mediach. Chciałbym go potraktować jako studium przypadku i nakreślić problem małej rzetelności dziennikarskiej w omawianiu kwestii związanej z tworzeniem się społeczeństwa informatycznego.

Raport sam w sobie rzetelny i wyczerpujący, opisujący z niuansami stan polskich kompetencji cyfrowych, został przez dziennikarzy, na potrzeby ogólnodostępnych i poczytnych portali, boleśnie uproszczony i w efekcie przekłamany. Nierzetelna informacja, która pojawiła się na jednym portalu, została później, bez skonfrontowania zawartości merytorycznej z raportem, "przeklejona" do kolejnego i kolejnego, co w efekcie dało medialny efekt głuchego telefonu w którym wszystkie ważne informacje zostały przekręcone. Przykładem jest pierwsze zdanie, które bezrefleksyjnie skopiowały redakcje kilkunastu polskich portali:

96 proc. Polaków potrafi wysłać e-mail, 93 proc. – korzystać ze sklepów internetowych i serwisów aukcyjnych, a 92 proc. – czytać internetowe wersje gazet i czasopism – wynika z raportu „Świadomość Polaków w rzeczywistości cyfrowej – szanse i bariery.

Brak rzetelności dziennikarskiej jest wręcz uderzający. Ciężko jest uwierzyć, że 96% polaków potrafi wysłać e-mail gdyż tylko 60% ma jakikolwiek dostęp do internetu. Z raportu jasno wynika, że badaniu zostali objęci nie Polacy a polscy internauci i to ich kompetencje cyfrowe były badane.

Na potrzebę tego tekstu zbadałem stopień "plagiatyzacji":

  1. Artykuł na tech.wp.pl jest tożsamy z artykułami na stronach:
  2. Artykuł o raporcie innej treści na biznes.onet.pl w którym postawiono nacisk nadane związane z edukacja cyfrową i artykuły "kopie":
Nie rozsądzamy tutaj kto od kogo skopiował.

Jak widać, dziennikarze, nawet ci tworzący czy kopiujący treści nt. społeczeństwa informacyjnego, nie czytają źródeł. My Piraci powinniśmy wyłapywać takie informacje czy raporty i nadawać im odpowiedni ton a także przeprowadzać rzetelne analizy danych, które są w nich prezentowane.

Zachęcamy do lektury raportu.

Tuesday, 16 October 2012

Otwartość i jawność

Domyślnie wszystko w Partii Piratów powinno być jawne i otwarte, a niepublikowanie czegoś powinno być wyjątkiem i wymagać uzasadnienia:
  • Skoro żądamy tego od innych to sami też powinniśmy się do tego stosować - unikniemy oskarżenia o dwulicowość.
  • W ten sposób na sobie te żądania przetestujemy i przekonamy się na ile to jest praktyczne.
  • Będąc dobrze poinformowanym każdy chętniej się włączy w nasze działania.
  • Zdaje się, że to trzymanie wszystkiego w tajemnicy i tak nie jest zbyt skuteczne - skoro te demoniczne "leśne ludki" na tydzień przed samymi założycielami P3 wiedzieli o tym, że sąd odrzucił wniosek o rejestrację P3 (dla niezorientowanych - apelacja od tej decyzji została złożona wczoraj).
Poza tym oczywiście w mocy pozostają te wszystkie argumenty dla który wpisaliśmy punkt "Żądanie jawności działań władzy i wspieranie uczestnictwa obywateli w życiu publicznym" do naszych celów - uważamy, że to jest to bardziej etyczne i że otwarte i jawnie działające organizacje są skuteczniejsze.

Update: zmieniłem to co było wcześniej na 'leśne ludki', żeby było delikatniej.

Sunday, 7 October 2012

'Partia Piratów' to nie jest brand!

Zbigniew Lukasiak aha - ok - ale dlaczego akurat chcesz się zajmować partią piratów w takim razie? skoro piracenie to Twoim zdaniem 'nie trafione', nie nadaje się do polskich realiów - to po co chcesz to mieć w nazwie?
Piotr Śmielak No i tu dochodzimy do konsensusu - bo nazwa zainteresowały się media (choć to było przy ACTA i zawiniła tu nie znajomośc dziennikarzy którzy poczxątkowo sądzili że protesty wywołała PP -ktora nie istniała - co ciekawe). Dlatego łatwo będzie zaistnieć medialnie z pozycji piratów. Ot i cała tajemnica.
z fejsa

Ideologia ruchu pirackiego nie jest wykuta w kamieniu, każda z partii powstających na całym świecie ma inny program i programy te zmieniają się, ewoluują. Po sukcesie niemieckiej Piratenpartei z bardzo szerokim i obejmującym wiele nie-internetowych kwestii programem nawet szwedzka Piratpartiet planuje rozszerzenie swojej polityki. Jednak partia piratów która nie zajmowałaby się prawami autorskimi czy prawem do prywatności nie byłaby partią piratów, z całej nazwy zostałby tylko pusty slogan, jakieś skojarzenie z buntem i niezgodą na status quo, bez celu i kierunku. Jeśli by taka partia powstała to nie tylko, byłoby to nie fair w stosunku do tych którzy wierzą w pirackie idee, ale też taka partia nie miałaby nic co łączyłoby ją w jedną całość. W Polsce, bezideową partię sprzeciwu już mamy, w postaci Ruchu Palikota, więc naprawdę trudno byłoby ten ewentualny szum medialny zamienić na popularność wśród wyborców, a liczne problemy niemieckiej Piratenpartei (z ktorych afera Julii Schramm jest jednym z najnowszych przykładów), podobnie jak wstrząsy targające Ruchem Palikota, pokazują co grozi partiom stawiającym na sam bunt beż żadnej idei przewodniej. Partia musi mieć jasny przekaz - a jaki może mieć przekaz partia której nazwa sugeruje jedno a jej działacze wierzą w coś innego.

Ale nie piszę tego przecież po to, żeby zniechęcić tych którzy by chcieli 'zagospodarować' tą chwytliwą nazwę, bo i tak to nic nie da - piszę to, żeby zachęcić tych którzy wierzą w pirackie idee. Przyłączcie się! Nie musi być nas wcale dużo - trzeba się tylko zorganizować, pokazać, że łączy nas coś innego niż pęd do władzy. Wierzę, że jest coś takiego i że jest to coś wykraczające daleko poza te trzy punkty oryginalnego programu szwedzkiej partii piratów, ale też będące konsekwencją tego samego sposobu myślenia. Jest to poszukiwanie czym ma być społeczeństwo informacyjne, jest to poszukiwanie nowego dyskursu w polityce. Zdaję sobie sprawę, że są to zbyt abstrakcyjne rzeczy, żeby wzbudzić zainteresowanie wyborców i że jeśli zamierzamy kiedykolwiek odnieść jakiś sukces przy urnie to trzeba będzie zbudować program w którym będzie coś na temat wcześniejszych emerytur, podatków i innych bardziej przyziemnych spraw. Wierzę, że jest to zadanie wykonalne, że nie zapominając o naszych ideach będziemy w stanie zająć się też i takimi sprawami - ale nie powinniśmy sobie za cel stawiać zwycięstwa w najbliższych wyborach, takie zwycięstwo mogłoby, ale nie musi być krokiem w kierunku tego co powinno być naszym prawdziwym celem - czyli społeczeństwo informacyjne oparte na realnych i sprawiedliwych podstawach.

Wednesday, 19 September 2012

Afera Julii Schramm

Wygląda, że media dopadły Julię Schramm.
By Julia Schramm (CCbySA)
Popularna członkini niemieckiej Partii Piratów (Piratenpartei Deutschland - w skrócie PP-DE) podobno zatrudniła prawników by ścigali piratów nielegalnie kopiujących jej świeżo wydaną książkę.  Znam wielu autorów którzy nie rezygnując z zarabiania na pisaniu potrafili z wydawcami wynegocjować udostępnienie swoich książek na wolnych licencjach i dlatego nie chcę bronić jej decyzji, ale myślę, że warto przytoczyć parę faktów:
  • PP-DE nigdy w swoim programie nie miało zniesienia copyright - a jedynie ograniczenie czasu w jakim by obowiązywał
  • Julia Schramm podpisała kontrakt na wydanie książki zanim wybrano ją do rady PP-DE
  • to wydawca, a nie pani Schramm lub jej prawnicy wysłali nakazy usunięcia książki
  • autorka obiecała udostępnić książkę na wolnych licencjach jak tylko to będzie możliwe, czyli po wygaśnięciu jej kontraktu z wydawcą, co nastąpi za 10 lat (10 lat jest też najczęściej wymienianym okresem obowiązywania copyright do jakiego dążą Piraci)
  • nie jest to może dużo - ale Schramm próbowała wynegocjować z wydawcą jakieś ustępstwa i podobno wszystkie 'take down notices' są jedynie 'żółtymi kartkami' i w przy pierwszym naruszeniu nie mają konsekwencji finansowych
  • sama autorka zaprzecza używaniu słowa "obrzydliwy" w stosunku do tak zwanej 'własności intelektualnej'
Nie wydaje się więc, żeby pani Schramm żądała dla siebie czegoś drastycznie innego niż to co Piraci proponują innym autorom - chociaż rzeczywiście wydawca zabrał się za rozdawanie 'żółtych kartek' winnym niekomercyjnego rozpowszechniania - które według Piratów na całym świecie powinno być dozwolone.

Uaktualnienie: Istnieją też podejrzenia co do roli wydawcy czyli Knaus Verlag - który zapłacił 100 000 EURo zaliczki za zupełnie bzdurną podobno książkę - może od razu liczyli na jakiś skandal.

Uaktualnienie: PirateTimes w końcu napisało coś więcej o tej aferze.

Uaktualnienie: Dodałem więcej o 'niekomercyjnym kopiowaniu' - tutaj Schramm rzeczywiście złamała linię partyjną.

Uaktualnienie: Moja prywatna opinia jest taka, że niemiecka partia piratów ustawiająca się jako główna 'partia protestu' przyciągnęła do swoich szeregów wielu dość przypadkowych członków.

Saturday, 15 September 2012

Milicja w Kaliningradzie zatrzymuje Małgorzatę i trzech kartonowych piratów

Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota – odezwał się kot – to maleńki łyczek benzyny – i, wykorzystując zamieszanie, przypiął się do okrągłego otworu w prymusie i napił się benzyny. Krew natychmiast przestała się sączyć spod jego lewej przedniej łapy... Kot poderwał się, żwawy i rześki, porwał prymus pod pachę, śmignął wraz z nim z powrotem na kominek, a stamtąd rozdzierając tapety wlazł na ścianę, mniej więcej po dwóch sekundach znalazł się wysoko nad wszystkimi i zasiadł na metalowym karniszu."
Po tym jak milicji nie udało się zaaresztować kota zabrali się za aresztowanie kartonowych piratów. Powód - nielegalne zgromadzenie.

Update: opublikowali nam to na PirateTimes :)

Saturday, 21 July 2012

Reaktywacja Partii Piratów - protokół rozbieżności

Zaangażowałem się ostatnio w reaktywację polskiej Partii Piratów. Muszę przyznać, że to strasznie wciągające - na pewno poświęciłem na to więcej czasu niż było to racjonalne - ale w końcu spotkałem się ze ścianą.

Mieliśmy zmieniać system polityczny, a na razie to polityka zmienia nas, w dzieciaki wyrywające sobie zabawki. Słyszałem, że to tak jest w polityce - ale miałem nadzieję, że nasz hackerski etos i We believe in rough consensus and running code jednak coś znaczy. Konsensusu, nawet 'rough', na temat tak podstawowego dokumentu jak statut, nie zbudujemy ze środy na poniedziałek, nie mówiąc już o uzgodnieniu tych najtrudniejszych, chociaż najmniej merytorycznych, decyzji personalnych. Trudno zaakceptować taki pośpiech nie poparty żadną argumentacją poza "musimy to teraz zarejestrować, bo ja już nie wytrzymam'. Tak samo trudno zaakceptować działania tej drugiej grupy która zmarnowała mnóstwo czasu i dobrych chęci, bo przez pół roku, od czasu zrywu przeciw ACTA, ludzie się do nich zgłaszali - ale żadnych realnych działań nie było. Nawet strona www partii była tylko zaślepką z dwoma linkami - do twittera, na którym też nic się nie działo i do strony na Facebook na którym z rzadka jakieś info się pojawiało. Można się zastanawiać skąd ten brak zaufania do ochotników, szczególnie biorąc pod uwagę ewidentny własny brak czasu (a może i kompetencji) na zajmowanie się sprawami partii. A teraz ta grupa boi się o utratę brandu i chce także szybko zarejestrować partię z inną, choć podobną nazwą, najlepiej również w poniedziałek, żeby nie stracić uwagi mediów.

A przecież udało nam się przeprowadzić całkiem rzeczową debatę o celach partii, w której wzięli udział dyskutanci wyznający tak różne opcje polityczne jak libertarianie i lewicowcy i osiągnęliśmy kompromis! To teraz mamy się ścigać w zbieraniu podpisów?

Przepraszam, mieliśmy rozmawiać o ideach, nie o brandach!

Update: No i 'starzy piraci' złożyli do sądu papiery pierwsi, mimo kompromisu osiągniętego na spotkaniu rekoncyliacyjnym, jeszcze nie wiadomo co na to Poznań. Nie mam komentarzy.

Sunday, 15 April 2012

Prasówka

W Wyborczej wywiad z Zygmuntem Baumanem:
Kiedy miałem 30 lat, nikomu do głowy by nie przyszło, żeby posądzać o kradzież kogoś, kto napił się wody z cudzej studni.
i dalej
Ale też nie jest tak, że ludzie cudzą muzykę sobie zabierają, kogoś jej pozbawiając czy choćby jej autorstwo sobie przypisując. Oni jej tylko słuchają. To nie jest więc odebranie komuś własności.
A kartkę dalej Wojciech Orliński:
Każdy jest panem swojej przeglądarki WWW i może w pełni sobie skonfigurować ją tak, żeby blokowała inwigilację. ... Niestety powtórzenie tego na smartfonie czy tablecie jest w najlepszym wypadku trudne, w niektórych zaś przypadkach zaś niemożliwe czy nielegalne. Aplikację Instagram dostajemy jako czarną skrzynkę.  Nie wiemy, co jest w środku,  i prawo niektórych krajów zabrania nam nawet próbować to sprawdzić.
Pan Orliński wielokrotnie się wypowiadał z lekceważeniem o linuksiarzach i Free Software/Open Source - ale chyba zaczyna zauważać  jakie są konsekwencje alternatywy.

Monday, 26 March 2012

Niemieccy piraci w ofensywie

Niemiecka Partia Piratów zdobyła cztery miejsca w parlamencie kraju Saary. To malutki 'land', ale wynik ten potwierdza hipotezę, że zwycięstwo piratów w Berlinie nie było jakimś przypadkiem. W przyszłym roku w Niemczech wybory do parlamentu związkowego - podobno sondaże konsekwentnie dają piratom ponad 5% potrzebne na przekroczenie progu wyborczego - a więc są duże szanse.

A kiedy zmobilizują się w końcu nasi krajowi piraci?

Uaktualnienie: Wygląda, że Wyborcza zauważyła zjawisko!. Fajny cytat z Der Spiegel:

W najbliższych miesiącach Piraci mają szansę niemal tak gruntownie przewrócić system partyjny w Niemczech, jak trzydzieści lat temu udało się to Zielonym